udało mi się o nim nie myśleć cały weekend. jakoś tak o nim zapomniałam. po prostu. i tak szczerze to już trochę mniej mi na nim zależy. traktuję go jak przyjaciela. hm, tak wiem - ze strefy przyjaźni trudno jest wyjść. no ale co z tego? może się jakoś uda. :D
najgorsze jest to, że nie wiem co on tak naprawdę o mnie myśli. strach przed reakcją drugiego człowieka...
oj, kurczę, nauka idzie do dołu... niedługo wywiadówka a ja mam trzy pały z muzyki, które muszę poprawić! no ale nie moja wina, że flet mi gdzieś uciekł! :(
kuurrwww...dę! moje notki są coraz bardziej bezsensowne! ://
duuupa dupa dupa duuuupaaaaaaaaaa duuuuuuuuuupa dupa dupa duuuupaaaa